czwartek, 11 lipca 2013

Taki tam poród i zemdlenie Laxusa.

Odkąd zaszłam w ciążę minęło równo dziewięć miesięcy. Przez ten czas biedny Laxus był ofiarą moich nerwów. Nie raz oberwał kapciem,czy patelnią,jak mnie wkurzył. No cóż humorki kobiet w ciąży,prawda? Ale i tak mnie kocha,ba ja go też. Jakoś szybko ten czas minął. Często odwiedzaliśmy przeróżnych magów posługujących się magią leczniczą. Co do płci dziecka,miał nam się urodzić chłopiec. Zawsze chciałam mieć synka. Oczywiście sporo też żarłam przez ten czas no i cycki mi urosły,znowu..
Tego dnia siedziałam sobie w salonie i żarłam lody,a właściwie opychałam się nimi. W pewnym momencie Laxus wszedł do domu,a ja poczułam jak wody mi odeszły. Wrzasnęłam przerażona,a ten wpadł do salonu jak oparzony.
- Miyu co jest? - spytał mądrze blondyn.
- Ja rodzę! - pisnęłam. Chłopak wziął mnie na ręce i pognał do najbliższego maga zajmującego się lecznictwem. Jakoś tam odebrał poród. Bolało i to cholernie. Biedny Laxus zemdlał w czasie porodu. Dziwne nie? Niby taki twardziel,a tu proszę.. Po porodzie odetchnęłam nieco i spojrzałam wykończona na synka. Miał taki same oczy,co Laxus. Uśmiechnęłam się lekko i wzięłam malca na ręce. Laxus już się ocknął i spoglądał na naszą pociechę.
- To nasz syn? - spytał cicho. Ja jedynie potaknęłam głową - Mogę go wziąć na ręce? - spytał,jakby się bał,że biorąc malucha na ręce może go skrzywdzić. Ponownie pokiwałam głową i delikatnie podałam mu malca. Kiedy już trzymał go na rękach uśmiechnęłam się pogodnie. Laxus z malcem wyglądali wręcz idealnie,a przynajmniej takie było moje zdanie.
- Może damy mu na imię Aki? - zaproponował.
- Piękne imię,nazwijmy go tak. - uśmiechnęłam się i odpłynęłam do krainy snów. Kiedy się obudziłam Laxus cały czas trzymał malca i się mu przyglądał. Po chwili Aki zaczął płakać,więc wzięłam go i dałam mu cyca,żeby się napił mleka. Laxus spojrzał pożądliwie na moje piersi na co zachichotałam. No tak spragniony jest i wcale mu się nie dziwię. Uśmiechnęłam się łobuzersko i pociągnęłam go do siebie za rękę muskając jego usta. Zabrał mnie i Akiego do domu. Mały teraz musiał spać z nami w sypialni,gdzie było dla niego łóżeczko. Wsadziłam synka do łóżeczka i poczułam jak się unoszę.
- Laxus? - spojrzałam na niego pytająco i z lekkim rozbawieniem.
- Pragnę Cię. - wymruczał mi do ucha.
- Kochanie jestem zmęczona. - westchnęłam cicho mrużąc oczy,kiedy to złożył pocałunek na mojej szyi.
- Proszę.- zajęczał cicho nie przerywając swojej czynności.
- Jutro,obiecuję. - przysięgłam i złożyłam na jego ustach czuły pocałunek.
- No dobrze. - mruknął i go odwzajemnił.
- A tak w ogóle. - zaczęłam.
- Hm? - spytał i usiadł na łóżku sadzając mnie sobie na kolanach.
- Chyba powinniśmy się pobrać? - spytałam patrząc na niego.
- Tak,tak. - pokiwał głową i podrapał się po niej zakłopotany.
- Tylko kiedy. - westchnęłam cicho tuląc się do niego.
- Może za tydzień? - zaproponował.
- Jestem za. - radośnie klasnęłam w dłonie.
- No to ustalone. - zaśmiał się i wstał zabierając mnie do łazienki.
Tam wzięliśmy prysznic i położyliśmy się na łóżku. Oboje patrzyliśmy na nasze maleństwo. Było owocem naszej miłości. Zastanawiałam się,czy upodobni się do ojca,czy do mnie. Zaśmiałam się cicho pod nosem i ucałowałam ukochanego w nos. Wiedziałam,że teraz oboje musimy zająć się Akim. Teraz nasze życie miało być ciekawsze,z małym i w dodatku ślub. Ciekawe kogo zaprosimy. No i oczywiście nie zabraknie seksu. Laxus stał się bardziej niewyżyty ode mnie,a myślałam,że się bardziej nie da,a tu proszę. Spojrzałam na Akiego spał smacznie. Ciekawe,czy obudzi mnie w nocy prosząc o jedzenie. Przytuliłam się do ukochanego i odpłynęłam do krainy snów.