czwartek, 11 lipca 2013

Taki tam poród i zemdlenie Laxusa.

Odkąd zaszłam w ciążę minęło równo dziewięć miesięcy. Przez ten czas biedny Laxus był ofiarą moich nerwów. Nie raz oberwał kapciem,czy patelnią,jak mnie wkurzył. No cóż humorki kobiet w ciąży,prawda? Ale i tak mnie kocha,ba ja go też. Jakoś szybko ten czas minął. Często odwiedzaliśmy przeróżnych magów posługujących się magią leczniczą. Co do płci dziecka,miał nam się urodzić chłopiec. Zawsze chciałam mieć synka. Oczywiście sporo też żarłam przez ten czas no i cycki mi urosły,znowu..
Tego dnia siedziałam sobie w salonie i żarłam lody,a właściwie opychałam się nimi. W pewnym momencie Laxus wszedł do domu,a ja poczułam jak wody mi odeszły. Wrzasnęłam przerażona,a ten wpadł do salonu jak oparzony.
- Miyu co jest? - spytał mądrze blondyn.
- Ja rodzę! - pisnęłam. Chłopak wziął mnie na ręce i pognał do najbliższego maga zajmującego się lecznictwem. Jakoś tam odebrał poród. Bolało i to cholernie. Biedny Laxus zemdlał w czasie porodu. Dziwne nie? Niby taki twardziel,a tu proszę.. Po porodzie odetchnęłam nieco i spojrzałam wykończona na synka. Miał taki same oczy,co Laxus. Uśmiechnęłam się lekko i wzięłam malca na ręce. Laxus już się ocknął i spoglądał na naszą pociechę.
- To nasz syn? - spytał cicho. Ja jedynie potaknęłam głową - Mogę go wziąć na ręce? - spytał,jakby się bał,że biorąc malucha na ręce może go skrzywdzić. Ponownie pokiwałam głową i delikatnie podałam mu malca. Kiedy już trzymał go na rękach uśmiechnęłam się pogodnie. Laxus z malcem wyglądali wręcz idealnie,a przynajmniej takie było moje zdanie.
- Może damy mu na imię Aki? - zaproponował.
- Piękne imię,nazwijmy go tak. - uśmiechnęłam się i odpłynęłam do krainy snów. Kiedy się obudziłam Laxus cały czas trzymał malca i się mu przyglądał. Po chwili Aki zaczął płakać,więc wzięłam go i dałam mu cyca,żeby się napił mleka. Laxus spojrzał pożądliwie na moje piersi na co zachichotałam. No tak spragniony jest i wcale mu się nie dziwię. Uśmiechnęłam się łobuzersko i pociągnęłam go do siebie za rękę muskając jego usta. Zabrał mnie i Akiego do domu. Mały teraz musiał spać z nami w sypialni,gdzie było dla niego łóżeczko. Wsadziłam synka do łóżeczka i poczułam jak się unoszę.
- Laxus? - spojrzałam na niego pytająco i z lekkim rozbawieniem.
- Pragnę Cię. - wymruczał mi do ucha.
- Kochanie jestem zmęczona. - westchnęłam cicho mrużąc oczy,kiedy to złożył pocałunek na mojej szyi.
- Proszę.- zajęczał cicho nie przerywając swojej czynności.
- Jutro,obiecuję. - przysięgłam i złożyłam na jego ustach czuły pocałunek.
- No dobrze. - mruknął i go odwzajemnił.
- A tak w ogóle. - zaczęłam.
- Hm? - spytał i usiadł na łóżku sadzając mnie sobie na kolanach.
- Chyba powinniśmy się pobrać? - spytałam patrząc na niego.
- Tak,tak. - pokiwał głową i podrapał się po niej zakłopotany.
- Tylko kiedy. - westchnęłam cicho tuląc się do niego.
- Może za tydzień? - zaproponował.
- Jestem za. - radośnie klasnęłam w dłonie.
- No to ustalone. - zaśmiał się i wstał zabierając mnie do łazienki.
Tam wzięliśmy prysznic i położyliśmy się na łóżku. Oboje patrzyliśmy na nasze maleństwo. Było owocem naszej miłości. Zastanawiałam się,czy upodobni się do ojca,czy do mnie. Zaśmiałam się cicho pod nosem i ucałowałam ukochanego w nos. Wiedziałam,że teraz oboje musimy zająć się Akim. Teraz nasze życie miało być ciekawsze,z małym i w dodatku ślub. Ciekawe kogo zaprosimy. No i oczywiście nie zabraknie seksu. Laxus stał się bardziej niewyżyty ode mnie,a myślałam,że się bardziej nie da,a tu proszę. Spojrzałam na Akiego spał smacznie. Ciekawe,czy obudzi mnie w nocy prosząc o jedzenie. Przytuliłam się do ukochanego i odpłynęłam do krainy snów.

sobota, 11 maja 2013

Szokująca wiadomość..

Minął miesiąc odkąd Laxus zamieszkał u mnie. Od tego czasu spaliśmy w jednym pokoju i w jednym łóżku co jakiś czas uprawiając seks. Tak wiem.to chyba nasz nawyk. Wkońcu oboje jesteśmy niewyżyci. A przede wszystkim ja. Eh przyznałam się,no trudno.
Z dnia na dzień ostatnio źle się czułam. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Choć miałam pewne podejrzenia,ale nie wiedziałam,czy to to.
Tego dnia jak zawsze wstałam z rana i poszłam pod prysznic. Ubrałam się i udałam do kuchni zrobić coś jeść. Zrobiłam kanapki i herbatę,postawiłam na stole oraz usiadłam przy nim.
Usłyszałam kroki i uśmiechnęłam się zdając sobie sprawę,że blondyn właśnie wszedł do kuchni. Podszedł do mnie i nachylił się nade mną muskając moje usta. Zaśmiałam się cicho i odwzajemniłam pocałunek.
- Dzień dobry Miyu. - powiedział i usiadł.
- Cześć. - odpowiedziałam i zaczęłam jeść. Kiedy skończyłam wstałam i poszłam pozmywać. Po krótkim czasie dostałam również naczynia,na których jadł Laxus. Je  również umyłam. Uśmiechnęłam się do niego i pozwoliłam mu się zabrać,czując jak podnosi mnie i bierze na ręce. Zaśmiałam się i objęłam go za szyję tuląc się.
- Postaw mnie wariacie. - zaśmiałam się ponownie.
- Ehe. - postawił mnie  - Idę z Toshim na spacer. - oznajmił i wyszedł z psiakiem na spacer.
Pomachałam mu i usiadłam w salonie nucąc pod nosem. Po chwili zrobiło mi się niedobrze. Pobiegłam do łazienki i zwymiotowałam. Westchnęłam cicho i zamknęłam oczy. Dotknęłam brzucha i swoją leczniczą magią sprawdziłam coś,czego się obawiałam. Jak się okazało miałam rację. Pokręciłam głową na boki głośno wzdychając. Teleportowałam się do pobliskiego lekarza,żeby się upewnić i jak się okazało miałam rację. Nie wiedziałam jak Laxus to przyjmie. Wróciłam do domu i usiadłam na kanapie. Wzięłam sobie kubełek lodów i zaczęłam jeść. Wżarłam jeden i wzięłam drugi. Po godzinie usłyszałam,jak otwierają się drzwi. Przełknęłam ślinę.
- Wróciliśmy! - krzyknął Laxus i wszedł do salonu spuszczając ze smyczy Toshiego.
- To dobrze. - uśmiechnęłam się.
- Coś się stało? - spytał patrząc na mnie zmartwiony.
- Nie,nic,ale musimy pogadać. - powiedziałam cicho.
- O co chodzi? - spytał.
- Jestem w ciąży. - przygryzłam dolną wargę chwytając go za koszulę.
- C-co? - zapytał zamurowany.
- Jestem w ciąży. - powtórzyłam.
-  Aha. - mruknął i pogładził mnie po włosach.
- Ech.. Czyli się nie cieszysz? - mruknęłam cichutko smutna.
- Cieszę się. - pocałował mnie w czoło i posadził sobie na kolanach.
- Zero seksu dopóki nie urodzę. - zaśmiałam się cicho pstryknęłam go w nos.
- Jakoś wytrzymam,gorzej z Tobą. - poczochrał mi włosy.
- Ja? Oczywiście,że wytrzymam. - wyszczerzyłam zęby w uśmiechu.
- Jasne. Głodna? Chodź zrobimy obiad. - wziął mnie na ręce i poszedł do kuchni.
- Zrobisz? - uśmiechnęłam się.
- Jasne. Na co pani ma ochotę? - pogładził mnie po policzku.
- Na buziaka i na naleśniki. - zaśmiałam się.
- Tak jest,się zrobi. - uśmiechnął się i posadził mnie na blacie. Zrobił naleśniki i zaczął mnie karmić pod pretekstem,że muszę dużo jeść. Potem i sam zjadł. Kiedy skończyliśmy jeść wyszedł potrenować swoją magię,a ja spotkałam się z kobietą władającą magią podobną do mojej. Chciałam,żeby pomogła mi odzyskać wzrok. Udało się jej to,całe szczęście. Teraz już widziałam na oczy. Otworzyłam je i zmrużyłam starając się przyzwyczaić do widoków. Po jakimś czasie wyszłam od niej,dziękując jej oczywiście i wróciłam do domu. Usiadłam na kanapie i nuciłam pod nosem. Po chwili zobaczyłam jak pochyla się nade mną jakiś mężczyzna. Miał bliznę na oku i blond włosy. Uśmiechnął się do mnie i pocałował. Odwzajemniłam pocałunek już wiedząc kto to. To był Laxus. Teraz mogłam go zobaczyć. Uśmiechnęłam się tuląc go mocno.
- Ty widzisz. - oznajmił radośnie i podniósł mnie.
- Tak,tak. - pokiwałam głową i przytuliłam go.
- Cieszę się. - zaśmiał się.
- Ja też. Chodźmy spać. - cmoknęłam go w szyję i przytuliłam się do niego. Mam nadzieję,że jakoś to będzie. Trochę się boję porodu,ale na pewno damy radę. Musimy zresztą.

środa, 1 maja 2013

Niedowierzanie?

Obudziłam się jako pierwsza. Wstałam z łóżka i ubrałam na siebie koszulkę oraz majtki. Poszłam do kuchni zrobić śniadanie i usiadłam przy stole nucąc pod nosem.
Usłyszałam jak wchodzi do kuchni i uśmiechnęłam się pogodnie.
- Dzień dobry śpiochu. - zaśmiałam się.
- Cześć. - ziewnął i spojrzał na mnie.
- Wyspany? - spytałam zaciekawiona.
- Nieee. - zaśmiał się i usiadł do stołu. Podałam mu śniadanie i oboje zaczęliśmy jeść.
Po skończonym posiłku wyszłam na spacer z Toshim. Chodziliśmy gdzie popadnie,po jakiejś godzinie wróciłam do domu i przeciągnęłam się. Poczułam na sobie wzrok Laxusa. Uśmiechnęłam się do niego delikatnie,a on westchnął. Uniosłam brwi ku górze nie bardzo wiedząc o co chodzi.
- Co się dzieje? - przestraszyłam się nieco.
- Musimy pogadać. - oznajmił poważnym tonem. Pokiwałam głową i usiadłam na kanapie,a on obok.
- Bo widzisz. - westchnął - Jestem magiem. - otworzyłam buzię ze zdziwienia i westchnęłam.
- Jesteś magiem? - spytałam nie dowierzając.
- Tak,jestem. - pokiwał głową.
Wstałam z kanapy i wymierzyłam mu w policzek.
- Czemu mi wcześniej nie powiedziałeś?! Każdy mag tak wykorzystuje niewidomą dziewczynę?! Wynoś się! - wrzasnęłam i poszłam do pokoju. Chyba chciał iść za mną,ale tego nie zrobił. I dobrze,nie chcę go widzieć. Westchnęłam cicho i zaszlochałam. Magia.. Nienawidziłam magii i magów.. Ale czy nienawidziłam jego? Raczej nie.. Polubiłam go,ba pragnęłam go.. Ale przecież. Pokręciłam głową i zwinęłam się w kłębek i zasnęłam.
- Miyu? - spytał blondyn siadając obok mnie i odgarniając mi włosy z twarzy. Westchnął przeciągle widząc,że płakałam. - Przepraszam. - przytulił się do mnie mocno.
- W porządku. - pociągnęłam nosem wybudzając się ze snu. - To ja przepraszam,jestem głupia. Nie powinnam się tak zachowywać. - zaśmiałam się nerwowo.
- Nie chciałem Cię wykorzystać,ja Cię na prawdę lubię. - mruknął.
- Wiem,ja Ciebie też. - wpakowałam się mu na kolana i pocałowałam go w usta. Odwzajemnił pocałunek.
Dorwał się palcami do mojej koszuli i zerwał ją ze mnie. Zaśmiałam sie mimowolnie i pokręciłam głową. Ściągnęłam z niego szybkim ruchem bokserki,a on ze mnie majtki. Uśmiechnęłam się ciepło i przyciągnęłam go do siebie,a on wszedł we mnie bez ostrzeżenia. Chyba tylko tak potrafiliśmy sie dobrze dogadać. Nie to,że mi to przeszkadzało,ale to było nieco dziwne.
Poruszał się we mnie dość szybko,szybciej niż zwykle i o wiele czulej? Jakby chciał mi coś przekazać przez to. Chyba mu na mnie zależało. Zaśmiałam się i pojękiwałam. Wkońcu stosunek dobiegł końca i jego nasienie wytrysnęło we mnie. Wyszedł ze mnie i położył się obok mnie,tuląc do siebie.
- Tak mi dobrze,tak radośnie boś jest przy mnie. - zapiał.
- Weź.. - zaśmiałam się i ugryzłam go w szyję - Wariat.
- Ehe. - wyszczerzył się i zaczął mnie łaskotać.
- Nie jesteś głodny? - spytałam z zaciekawieniem.
- Niee. Nie chce mi się jeść. - pokręcił głową na boki i musnął ustami moje piersi.
- Niewyżyty! - poruszyłam zabawnie brwiami,a on złapał mnie i przerzucił sobie przez ramię,podnosząc się i idąc do kuchni.
- Mo dobra zrobimy naleśniki! - zarechotał i posadził mnie na blacie.
- Zrobimy? - spytałam przekręcając głowę na bok.
- No ja zrobię. - machnął ręką i wziął się do roboty. Kiedy skończył jedliśmy smaczne naleśnioczki z czekoladą. Omomomo. Pychotka!
Potem z nudów zaczęliśmy sypać w siebie mąką. Hue hue też mi zbaawa,ne? xD
A na koniec jak zwykle musiał być seks!
Tym razem ku mojemu zdziwieniu kochaliśmy się na stole. Oh god,ten to ma pomysły.
- Laxus! - pisnęłam lądując na stole.
- No co? - zaśmiał się i wszedł we mnie poruszając się.
- Nic. - jęknęłam i przewróciłam go tak,że byłam u góry. Poruszałam biodrami w górę i w dół,a następnie znów wylądowałam na dole. Przyspieszył ruchy bawiąc się moimi piersiami i całując mnie po szyi.
Wzdychałam i jęczałam z rozkoszy jaką mi dawał. Wkońcu przyspieszył i chwilę po wytrysnął we mnie,po czym ze mnie wyszedł z wyszczerzem na mordzie.
- Jak zwykle idealnie. - wysapał i podniósł mnie ze stołu.
- Pewnie. - przytaknęłam i pocałowałam go. Nasza znajomość na pewno do normalnych nie będzie nigdy należała.

piątek, 26 kwietnia 2013

Jedno wielkie wtf?!

DEDYKEJSZYN DLA GABI,TEMY,KINER I OLI,KTÓRA PODSUNĘŁA MI GENIALNY POMYSŁ. DZIĘKI ZA CZYTANIE DZIEWCZYNY! <3
------------------------------------------------------------
Rano jeszcze spałam sobie smacznie,dopóki nie spadłam z łóżka. Owinięta kołdrą uniosłam głowę z wielkim 'wtf'' wymalowanym na twarzy. Uniosłam brwi ku górze i wstałam z podłogi. Udałam się szybko do kibelka. Tam zrobiłam siusiu i wzięłam prysznic. Fuck yea. Czyściuteńka i pachnąca (mrurur xD ) ubrałam się i wyszłam trzaskając drzwiami. Weszłam do kuchni i zrobiłam jajecznicę,a następnie sobie mocną kawę. Usiadłam do stołu i zesztywniałam słysząc kroki.. No tak,pewnie Laxus ruszył dupsko z łóżka i przyszedł do kuchni. O dziwo nawet się nie przywitał. Jednakże czułam na sobie jego wzrok. Wzruszyłam ramionami i skończyłam jeść. Wyszłam z kuchni z kubkiem kawy i zamknęłam się w swojej sypialni. Ułożyłam się na łóżku,a obok mnie wskoczył Toshi. Podrapałam go po brodzie i podkuliłam nogi pod brodę.
Po niespełna 15 minutach usłyszałam pukanie do drzwi. Westchnęłam cicho przymykając oczy.
- Miyu mogę? - spytał Laxus.
- Jasne wchodź. - mruknęłam cicho,a potem usłyszałam jak drzwi się otwierają.
- Chciałbym porozmawiać. - mruknął i usiadł obok mnie.
- Niby o czym? - spróbowałam udawać głupią.
- O tym,że się upiłem. - zaśmiał się nerwowo. - Przepraszam. - uśmiechnął się lekko.
- Nie szkodzi. Zapomnijmy o tym. - machnęłam ręką.
Wstał i wyciągnął coś zza pleców. Po chwili usłyszałam muzykę. Uniosłam brwi ku górze. Nie wiedziałam co się dzieje. Pokręciłam głową i przygryzłam dolną wargę. Słyszałam jak on ociera się o coś,a jego ciuchy latają po pokoju. Czyżby blondas tańczył tańce erotyczne na rurce? Bingo,kurwa! Kręcił dupą we wszystkie strony trzymając się rury. Zaśmiałam się nieco rozbawiona. A potem? Znalazł się niebezpiecznie blisko mnie i pchnął mnie na łóżko. Pozbawił mnie zbędnych ciuchów i nachylił się nade mną.
- Można wiedzieć co robisz? - uniosłam brwi ku górze.
- Wiem,że też tego pragniesz. - wyszeptał mi do ucha pożądliwym głosem.
- Wariat. - pokręciłam głową rozbawiona i pozwoliłam mu na to. Bo co innego miałam zrobić? I tak by mnie nie puścił. Bez żadnego ostrzeżenia wszedł we mnie,a ja tylko wrzasnęłam. Toshi zaszczekał nie wiedząc co się dzieje i wyszedł z pokoju. Objęłam nogami w pasie Laxusa i wpiłam się w jego usta. Odwzajemnił pocałunek poruszając się we mnie z początku powoli,a potem przyspieszył. Położył dłonie na moich piersiach pieszcząc je dłońmi. Wydałam z siebie zduszony jęk. Było mi tak przyjemnie,że przewróciłam go i przejęłam inicjatywę. A co tam,kurwa! Kobiety też mogą! Zaczęłam go ujeżdżać i oderwałam się od jego ust. Jęczałam cicho wciąż go ujeżdżając. Laxus trzymał dłonie na moich biodrach co jakiś czas mi pomagając. Językiem błądził po moim brzuchu,a potem dorwał się do biustu,ssąc sutki. Jęknęłam odchylając głowę do tyłu i przyspieszyłam. Poczułam pod sobą pościel i jęknęłam niezadowolona. Teraz on mnie pieprzył z całych sił,a ja wydawałam z siebie co chwilę jęki rozkoszy. Wkońcu ogłosiłam orgazm wyginając się w łuk,a on zaraz po mnie spuścił się we mnie oblizując wargi.
Ucałował mnie w wargi i wyszedł ze mnie. Usiadłam wzdychając.
- Chcę jeszcze! - burknęłam niezadowolona.
- A wytrzymasz to? - zaśmiał się i pocałował mnie.
- Mhm. - wymruczałam spod jego ust i odepchnęłam go od siebie. Związałam go i uśmiechnęłam się łobuzersko.
- Nie wiedziałem,że z Ciebie taka niegrzeczna dziewczyna. - zaśmiał się.
- Cicho! - pokazałam mu język i zaczęłam się o niego ocierać uśmiechając się niewinnie.
Jęknął cicho,nie chcąc go dłużej męczyć nadziałam się na niego i poruszałam biodrami w górę i w dół. Cholera mogłabym tak dzień i noc. Przyspieszyłam nieco,a pożądanie przejmowało nade mną kontrolę. Pochyliłam się nad nim i pocałowałam go w usta,a następnie zaczęłam błądzić językiem po jego ciele,wciąz się na niego nabijając. Biedny chłopak jęczał z rozkoszy,tak samo jak ja. Zrobiłam mu kilka malinek i wróciłam do szybkiego poruszania się. Oblizałam wargi i po chwili poczułam jak wypełnia mnie swoją spermą. Poruszyłam się jeszcze dwa razy i sama doszłam. Zeszłam z niego i odwiązałam go śmiejąc się cicho.
- Jesteś niewyżyta. - Laxus pokręcił głową na boki podchodząc do mnie od tyłu i pieszcząc moje piersi.
- Ehe. Nie bardziej niż Ty. - uderzyłam go w dłonie i obróciłam się do niego przodem. Pocałowałam go w usta i pociągnęłam go na łóżko zamykając oczy.
- Mogę Ci zrobić dobrze? - wyszeptał mi do ucha seksownym głosem.
- Śpij zboczeńcu. - pacnęłam go w ramię - Musimy odpocząć. - zakomunikowałam i zamknęłam oczy.
Słyszałam jeszcze jak cicho wzdycha i potem oboje zasnęliśmy. Mam nadzieję,że tym razem nie prześpię całęgo dnia.

czwartek, 25 kwietnia 2013

Gwałty,gwałty wszędzie!

Wstałam rano i poszłam siusiu. Tak wiem bardzo ciekawe zajęcie,ale co ja poradzę,że musiałam iść do kibla siku? Nie moja wina no. Zrobiłam siusiu i umyłam ręce. Huehuehue. Następnie udałam się do mojej jakże cudownej kuchni i zrobiłam na śniadanko kanapki. Zaparzyłam herbatki,a potem usiadłam do stołu,aby zjeść.
Po około 30 minutach usłyszałam jak Laxus wchodzi do kuchni. Usiadł do stołu i zaczął jeść.
- Jak się spało? - spytałam zaciekawiona.
- Wporządku,a Tobie? - mruknął mlaszcząc kanapkę.
- Dobrze,dobrze. Jak zawsze. - zaśmiałam się i jadłam dalej. Kiedy skończyłam jeść postanowiłam wziąć prysznic. Poszłam,więc do łazienki i rozebrałam się do naga. Napuściłam wody do wanny i weszłam. Zamknęłam oczy i odprężałam się w wannie.
Nie wiedziałam ile siedziałam w wannie,ale usłyszałam jak drzwi od łazienki się otwierają i jakby nierówne kroki? Co to kurwa? Kto mi wbił do kibla?!
- Miyu-chan. - zaszczebiotał Laxus stając przede mną i chuchając. Fuu czuję od niego alkohol. Uniosłam brwi ku górze.
- Co się stało? - usiadłam tak,że było widać moje duże i jędrne piersi. A co! Nie pożałowali mi biustu!
- Etto. Mogę się przytulić? - chwycił za jedną z moich piersi i przytulił się do niej całując.
- Co Ty robisz? - uniosłam brwi ku górze i wstałam. Poczułam na sobie jego wzrok i przełknęłam ślinę. Po chwili poczułam jak jestem unoszona i wyciągana z wanny,a następnie jak niesie mnie gdzieś. Cholercia a woda z wanny? Ech co za głupol. Pokręciłam głową. Po chwili poczułam za sobą łóżko.
- Miyuki. - zamruczał Laxus i rozebrał się wpatrując w moje nagie ciało. Zabiję go,zabiję. Niech no mnie tylko tknie kurwa mać!
I jak się spodziewałam zostałam jego ofiarą gwałtu. Zajebiście no. Teraz mnie przeleci. Że też ta menda wielka musiała się upić.
Poczułam jak przysysa się do jednej z moich piersi,a drugą pieści dłonią. Nie kontrolując samej siebie jęknęłam cicho wyginając się lekko w łuk. Spojrzał na mnie z zaciekawieniem i wsunął dłoń między moje nogi. Wepchnął bez niczego we mnie dwa palce i zaczął nimi poruszać. Od samego jego dotyku zrobiłam się mokra. Na mojej twarzy pojawiły się rumieńce,a ja wiłam się z rozkoszy,jaką chłopak mi dawał.
Po krótkim dogadzaniu mi,wyciągnął ze mnie palce i oblizał.
- Jesteś taka smaczna. - zamruczał mi do ucha i posadził. - Zajmij się nim,proszę. - poprosił mnie kładąc moją dłoń na jego kroczu. Zaczęłam delikatnie masować jego członka przymykając oczy. Po chwili członek blondyna stał na baczność.
- Teraz się zabawimy. - oblizał wargi i pchnął mnie tak,że leżałam. Bez żadnych ostrzeżeń wbił się we mnie. Przygryzłam dolną wargę czując ból. Ciekawa byłam,czy będzie to pamiętał kolejnego dnia. Z pewnością nie. Mimo iż było mi dobrze,to czułam się gwałcona.
Zaczął się we mnie poruszać dość brutalnie,a ja drąc się w niebogłosy,żeby mnie zostawił i przestał biłam go po plecach. Wkońcu ustąpiłam widząc,że to nic nie daje i oddałam się rozkoszy. Mimo,że z początku mnie bolało,to teraz przestało. Poruszał się we mnie nieco szybciej niż wcześniej,a ja pojękiwałam głośno co chwilę mrucząc jego imię.
- Szybciej. - poprosiłam jęcząc. Na moją prośbę od razu przyspieszył ruchu. Poruszał się we mnie bardzo szybko. Czułam powoli nadchodzący orgazm. Po około 10 minutach chłopak wytrysnął we mnie spermą,a ja wygięłam się w łuk i jęknęłam głośno ogłaszając orgazm. Wyjął swojego członka ze mnie i wyszedł.
Skuliłam się na łóżku. Czyli tylko na tym mu zależało? Po prostu,żeby mnie zgwałcić? Co za facet. Westchnęłam cicho i usiadłam. Ja mu dam kurwa popalić. Poszłam za nim i zaczęłam nasłuchiwać. Usłyszałam jak woda leci w łazience i weszłam tam. Zamknęłam drzwi za sobą i popchnęłam go na ścianę. Wpiłam się w jego usta i zaczęłam masować jego członka,zjechałam na niego ustami i zaczęłam go łapczywie ssać. Kiedy już byłam pewna,że jest podniecony,wyciągnęłam go sobie z ust i uśmiechnęłam się uroczo. Pchnęłam go tak,że leżał na ziemi i wsunęłam jego członka w siebie. Zaczęłam go ujeżdżać mrużąc oczy i jęcząc. Słychać było,że i jemu jest dobrze,bo wydawał z siebie jakieś jęki. Westchnęłam cicho i coraz szybciej go ujeżdżałam,aż po chwili oboje doszliśmy. Ciul,że już drugi raz. Zemsta jest słodka,fuck yea. Zeszłam z niego i weszłam do wanny,chcąc się umyć. Spojrzał tylko na mnie i wyszedł z łazienki. No i tyle go tego dnia widziałam. A ja wykończona co zrobiłam? Umyłam się i poszłam spać. Za dużo doznań jak na jeden dzień. Choć nie powiem. Było mi z nim cholernie przyjemnie. Zaśmiałam się w duchu i zasnęłam
---
Macie zbole. xD

środa, 24 kwietnia 2013

Spotkanie.

Tego dnia jak zawsze wyszłam ze swoim kochanym wilczurem po zakupy,jako iż jestem niewidoma to on był moim przewodnikiem. Odkąd straciłam wzrok minęło 10 lat. Oddałam wzrok w zamian za ochronę mojej przyjaciółki,która była smokiem. Dobrze słyszycie mam przyjaciółkę smoczycę. Trzymamy się razem,a z nami mój pies. Smoczyca ma na imię Dandreda,a pies Toshi, ja natomiast mam na imię Miyuki. Jestem magiem,moja magia to uzdrawianie ludzi. Posiadam również skrzydła jako podarunek za moje poświęcenie. 
Szłam uliczkami miasta trzymając smycz. Tak jak zawsze ludzie obok,których przechodziliśmy witali nas z uśmiechami. Odwzajemniałam je. Wkońcu po krótkim spacerze znaleźliśmy się pod sklepem. Co prawda do sklepu nie można było wchodzić z psem,ale ja dostałam to pozwolenie,bo przecież byłam niewidoma.  Prowadzona przez mojego przyjaciela weszłam do sklepu. Rękoma odszukiwałam wybrane produkty,a Toshi w międzyczasie szczekał przypominając mi,co mamy wziąć. Zbierałam powoli wszystko do koszyka,idąc dalej. W pewnym momencie poczułam jak na coś wpadam. Słyszałam jak Toshi szczekał ze zdenerwowania,a ja? Upadłam tyłkiem na posadzkę. Po chwili usłyszałam męski wysoki głos.. Mężczyzna wyraźnie był zdenerwowany.
- Uważaj jak chodzisz! Nie jesteś sama w tym sklepie! Patrz pod nogi. - wrzasnął mężczyzna w moją stronę.
- Proszę o wyrozumiałość.. Jestem niewidoma,a moim przewodnikiem jest pies. - oznajmiłam cicho i pokręciłam głową. Czy on na prawdę nie zauważył,że jestem ślepa? Westchnęłam cicho i przygryzłam dolną wargę. Nienawidziłam takich sytuacji. Poruszyłam nosem czując ewidentny zapach krwi. Odkąd straciłam wzrok miałam lepsze zmysły słuchu i węchu. Na macanego odszukałam koszyk i z jego pomocą się podniosłam. Skierowałam głowę w stronę mężczyzny i usłyszałam jak zastyga w bezruchu.
- Mogłaś mnie uprzedzić,że nie widzisz. Albo chociaż Twój pies mógł uważać jak idzie. - powiedział.
- Jesteś ranny? - zmieniłam temat. Co prawda nigdy nie martwiłam się o nikogo,ale coś mi mówiło,że chłopak potrzebuje mojej pomocy. 
- Nawet jeśli, to co Cię to obchodzi? - spytał nieźle poddenerwowany.
- Nie szukam kłopotów. Chcę tylko pomóc. - mruknęłam nieco zirytowana jego zachowaniem.
- Przepraszam. Po prostu walczyłem z silnym przeciwnikiem i pierwszy raz w życiu przegrałem.W sumie drugi,ale to bez znaczenia.. W dodatku nie jestem stąd i nie mam gdzie się podziać. - mężczyzna mówił nieco ściszonym głosem,jak i podłamanym.
- Wporządku. Nic nie szkodzi. Może chcesz się zatrzymać u nas? Mamy wolny pokój. Oczywiście nie zmuszam Cię do tego,ale dobrze by było jakby ktoś obejrzał Twoją ranę. - uśmiechnęła się do niego. 
- Nie chcę sprawiać kłopotu. Rana? To nic takiego. - machnął dłonią ledwo trzymając się na nogach,po czym poczułam jak coś leci w moją stronę. W ostatniej chwili go złapałam. 
- Cholera. - westchnęłam wciąż go trzymając. - Co ja mam zrobić? - zadałam sobie pytanie w głowie. 
- Toshi weźmiesz koszyk? - poprosiłam psa,na co on zaszczekał. Powoli wyprowadziłam mężczyznę jakoś,a Toshi zaniósł zakupy do kasjera,za które zapłaciłam. Chwyciłam za smycz i niosąc zakupy oraz mężczyznę teleportowałam się do domu. Wspominałam,że to potrafię? Mam różne ukryte talenty.
Kiedy znaleźliśmy się w domu rozpakowałam na czuja zakupy,a następnie znalazłam się przy mężczyźnie. Był nieprzytomny,a ja musiałam jakoś przemyć mu ranę. Ściągnęłam z niego ciuchy i zostawiłam go w bokserkach kładąc delikatnie na łóżku. Poszłam do łazienki i nalałam miski do wody,po czym wzięłam ręcznik. Chwilę później znalazłam się w swoim pokoju obok chłopaka i zajęłam się jego raną. Czułam pod dłońmi jego mięśnie. Widocznie był napakowany. Kiedy skończyłam myć jego ranę owinęłam ją bandażem,a jego przykryłam kołdrą. Poszłam do kuchni zrobić coś jeść. Nie miałam pojęcia co mogę dać do jedzenia. Po krótkim namyśle postanowiłam zrobić naleśniki. Wyciągnęłam z szafki potrzebne rzeczy i zaczęłam robić.  Po około dwóch godzinach naleśniki były gotowe. Postawiłam je na stole Wraz z dżemem,serem oraz polewą czekoladową. Usiadłam do stołu wzdychając i usłyszałam kroki. Uniosłam brwi ku górze. Czyżby już wrócił do przytomności?
- Zajęłaś się mną. Dziękuję. - powiedział cicho chłopak wyraźnie skrępowany. 
- Nie ma za co. Siadaj,zrobiłam jedzenie. - wskazałam mu krzesło obok siebie. 
Usiadł obok mnie,a ja poczułam na sobie jego wzrok. Przełknęłam ślinę i włożyłam sobie naleśnika. On zrobił to samo już nieco oswojony. Chyba nie podobało mu się to,że go rozebrałam do bokserek. Zresztą i tak nic nie widziałam,więc nie mam pojęcia co mogłoby mu dokładnie nie pasować.
- Pyszne. - uśmiechnął się jedząc.
- Cieszę się. Powiedz mi.. Jak masz na imię? - spytałam cicho.
- Laxus Dreyar,a Ty? - spojrzał na mnie zaciekawiony.
- Miyuki Tubishi. - mruknęłam i wstałam od stołu. Poszłam zrobić coś do picia. Moje ręce zaczęły się trząść na samo wspomnienie o rodzicach,którzy nie żyją. Wrzątek wylał mi się na dłoń. Syknęłam cicho i usiadłam na ziemi ukrywając twarz w dłoniach. Usłyszałam jak krzesło się odsuwa. Ręka bolała mnie i piekła. Wiedziałam,że na pewno skóra mi schodzi. Poczułam jak unoszę się nad ziemną,a mnie oplatają czyjeś silne dłonie.
- Laxus.. Postaw mnie proszę. - poprosiłam cicho, jednak on nie zrobił tego. Zamiast mnie postawić posadził mnie na blacie kuchennym i chwycił za poranioną dłoń. 
- Gdzie masz apteczkę? - spytał cicho.
- W szafce po lewo. - mruknęłam. Usłyszałam jak otwiera szafkę i wyciąga apteczkę. Podstawił mi dłoń pod kran,a ja zagryzłam dolną ragę czując jak skóra w tym miejscu cholernie piecze. Po chwili posmarował ją jakąś maścią i owinął bandażem. Mogłam użyć swojej magii,ale nie chcę. Nie chcę komuś pokazać,że jestem magiem,przez to zginęli moi rodzice. Przez magów. Nienawidzę ich i samej siebie. Wszystko moja wina. Westchnęła cicho i zeskoczyłam z blatu.
- Dziękuję. - mruknęłam cicho i wróciłam do stołu.
- Odwdzięczam Ci się tylko. - chłopak wzruszył ramionami. 
- Nie musisz. Jeśli chcesz zamieszkaj z nami. - uśmiechnęłam się do niego serdecznie. 
- Mogę? Na prawdę? - spytał mnie.
- Oczywiście. Będzie nam miło mieć współlokatora. - uśmiechnęłam się.
- Zgoda. - pokiwał głową i wrócił do jedzenia.
Ja jedynie uśmiechnęłam się na wesołe szczekanie Toshiego. No tak,od dzisiaj mamy nowego współlokatora. Zaśmiałam się w duchu ciekawa jak to się potoczy. Miałam tylko nadzieję,że ten chłopak nie obróci naszego życia do góry nogami. Z taką myślą wróciłam do jedzenia. 
Po skończonym posiłku pozmywałam naczynia,choć Laxus się upierał abym zostawiła je,a on umyje. Nie zgodziłam się na to. 
Po pozmywaniu naczyń postanowiłam skorzystać z tak pięknej pogody i poszłam do pokoju. Tam rozebrałam się do naga i ubrałam strój kąpielowy. Poszłam do ogródka do basenu. Weszłam do środka i zaczęłam pływać. 
- Tu jesteś. Wszędzie Cię szukałem. - zaśmiał się Laxus. Przystanęłam i wyszłam z wody.
- A po co to robiłeś? Chodź,popływamy razem! - zaproponowałam i wepchnęłam go do basenu śmiejąc się.
Ten oczywiście wrzasnął jak mała dziewczynka i zaczął mnie chlapać oraz podtapiać. Wygłupialiśmy się w basenie kilka godzin. Co prawda polubiłam tego chłopaka,ale mało o nim wiem. Będę musiała z nim porozmawiać. 
Pod wieczór oboje wyszliśmy z basenu i wróciliśmy do domu. Ja od razu pobiegłam do łazienki i wzięłam prysznic ubierając na siebie piżamkę,a on? Pewnie poszedł po mnie i też coś na siebie włożył.
Poszłam do kuchni i wyciągnęłam z lodówki sok upijając łyk.
- Dobranoc. - mruknął do mnie chłopak i pocałował w nosek.
- Dobranoc. - na moje policzki wkradł się rumieniec,a zaraz potem poczłapałam do swojej sypialni. Toshi zaraz za mną. Położyłam się w łóżku tuląc do siebie mojego kochanego wilczurka. Pogłaskałam go po mordce i zasnęłam. Usypiając słyszałam jeszcze jak Laxus wchodzi do mojego pokoju,aby mnie dobrze okryć.